RSS
 

Jaki jest Rogacz?

28 cze

Jakiś czas temu padło pytanie o profil psychologiczny Rogacza. Spróbuję to opowiedzieć w oparciu o własne doświadczenia i mam nadzieję, że inni również dodadzą swoje.

Bardzo dobrze jako wyjście potraktować cytat pewnej znajomej pary – „małżeństwo jest zgodne wtedy, gdy żona panuje nad mężem, a mąż nad sobą”. To typowa konfiguracja, o której tutaj mówimy. Mąż raczej pół kroku za żoną i to ona gra pierwsze skrzypce w domowym duecie. Na niej skupia się uwaga i to ona ostatecznie o wszystkim decyduje. Jednak to wiemy tylko, gdy taką parę znamy naprawdę bardzo dobrze. Bo Rogacze to zwykle ludzie świetnie wykształceni, mający bardzo dobrą pracę, posiadający i realizujący różnorodne pasje, przystojni – innymi słowy spełnieni w każdej dziedzinie. Prawdopodobnie poznając Rogacza nigdy nie wpadlibyśmy na to, że dobrowolnie może on oddawać żonę innemu mężczyźnie. Moim zdaniem to nie uległy charakter popycha zatem tych mężczyzn do takich perwersji. Może potem taka gra w granicach dominacji i uległości w jakiś sposób sprawia im przyjemność, ale nie jest to cecha niezbędna by zostać Rogaczem. Czasami czytam, że parametry fizyczne bywają przyczyną – z tym także zdecydowanie się nie zgadzam. Nie znam może zbyt wielu Rogaczy, ale Ci, których miałam przyjemność poznać zwykle wpasowują się w europejską średnią lub są lekko powyżej. Myślę, że prawdziwie zakompleksiony z powodu ilości cm poniżej pasa mężczyzna nie zniósłby dodatkowego poniżenia.

Należy pamiętać, że duża część żon robi to na życzenie Rogacza i to on był inicjatorem tych zabaw, a więc w rzeczywistości to kobieta w jakiś sposób godzi się na jego wybór. Nie jest to jednak objaw uległości partnerki, bo Rogacz do niczego nie zmusza. Owszem, zwykle długo prosi, zachęca, ale nie stawia żadnego ultimatum. Ta zabawa zwykle na początku jest przyjemna tylko dla niego, a on  ma komfort, że żona chciałaby z tego zrezygnować i powrócić do wierności. Potem dopiero w grę wchodzi jej przyjemność, oswaja się z obcymi mężczyznami, dobiera ich według własnego klucza (i już nie godzi się na wyłącznie jego wybory), a on stopniowo traci pewność siebie. Nie chce rezygnować, bo uzależnia się od skoków adrenaliny, które następują gdy widzi żonę w ramionach innego, ale do głosu dochodzą niekontrolowane wybuchy zazdrości. Gdy połączymy to z porywczym charakterem może być naprawdę bardzo źle… I tak dochodzimy do prawdy, którą znajomi tak pięknie ujęli – jeśli zabawa ma trwać, Hotka musi panować nad Rogaczem, a on nad sobą :)

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Spotkanie nr 2

05 maj

Nie musiałam długo czekać… Pierwszy kontakt via środki porozumiewania na odległość i już czułam się wyjątkowo zaproszona. Powiedziałabym – „żebrał” o spotkanie. Znów mam wątpliwości czy moje ówczesne działanie było dla mnie dobre. Naprawdę, mimo, że minęło dużo czasu, to jedna ze znajomości, o których ciężko mi pisać. Z jednej strony człowiek bliski ideału, a z drugiej… coś takiego…. że dziś pewnie uciekłabym natychmiast. Wtedy poczułam się jak wybranką losu, że ktoś z takimi umiejętnościami dogadzaniu płci przeciwnej zechciał mieć mnie znowu :)

I jeszcze jedno, dziś prawie pewna jestem, że to co robił opierał na słynnej książce „The game”.

Przyjechałam tylko na kolację. Czekał na mnie pięknie ozdobiony stół, kwiaty i pachnąca porcja spaghetti. Potem wino… Atmosfera gęstniała z każdą minutą. Siedziałam obok i wdychałam zapach jego podnieconej skóry. Całą sobą czułam tę elektryczność. Gdy opierałam się o niego sięgając po kieliszek, sutki twardniały mi pod stanikiem i odruchowo zaciskałam uda. Sama przed sobą się broniłam. Czuł to… dotknął nosem mojej szyi… karku… przeszedł mnie dreszcz. Zaczął całować, a oddech ogrzewał każdy kawałek odsłoniętej skóry. Uniosłam się i siadłam mu na kolanach. Jego twarz była na wysokości mojego dekoltu. Położył dłonie na udach i pochylił mnie do siebie mocniej. Całował moją szyję, a ja bezwiednie przesuwałam się po jego udach, aby czuć jak jest sztywny i gotowy. Nie robiłam nic więcej, chociaż moje ciało krzyczało by w nie wejść. Zapytał czy jest mi wygodnie w tych spodniach. Podniosłam odrobinę biodra i zrzuciłam dolną część ubrania, zostawiając majtki na swoim miejscu. Był podniecony jak diabli! Za każdym razem, gdy cofałam biodra, jego członek stawiał opór i jakby nie dawał mi się odsunąć. Objął moje plecy i ułożył mnie na wznak na sofie, zrzucił spodnie i majtki, potem moje… zanurkował w mojej cipce, korzystając z tego, że nie tylko jest podniecona, ale i przekrwiona, że czułam w niej nieznośne napięcie. Przycisnął moje nogi do ramion… jęczałam czując jak się wślizguje szybko… Chciałam natychmiast dojść, szybko, bo i tak wystarczającą torturą było to długie ocieranie się. Krzyczałam by dał mi skończyć… w rytm coraz większego podniecenia. Wcisnęłam twarz w jego szyję i czekałam wypinając mocno biodra i czując jak się zbliża…. Nagle przestał… uśmiechnął się i powiedział, że zaraz pozwoli mi dojść. Znów słodko i szelmowsko :) Pochylał się nad moją cipką, zlizywał ze mnie tą śliskość, która była wszędzie dookoła… Nadal byłam na granicy… potrzebowałam tylko rytmicznych ruchów. Wsunął palce, najpierw dwa, potem chyba trzeci.. kręcił nimi tak, że znów byłam bardziej i bardziej mokra… aż przyszedł pierwszy skurcz… napięłam nogi i… kolejny, znów… Natychmiast wszedł we mnie ponownie… Słyszałam jak mówi do siebie, że cudownie go wypycham tak się kurcząc… Poruszał się szybko, energicznie… i doszedł… zalewając spermą mój wzgórek łonowy, brzuch…

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Narcyz

 

Dlaczego kogoś nazywam np. Narcyzem?

04 maj

Zaczynając pisać nie myślałam, że będzie ich aż tak wielu… Pewnie gdybym była tego świadoma, oznaczałabym ich np. numerami ;) Zaczęłam tak jak mi się kojarzyli, czasem starałam się wymyślić mniej oczywisty zamiennik lub określenie, którego nie używam opowiadając o tym kimś znajomym. Nie chcę, by ktokolwiek kojarzył spotkanych przeze mnie mężczyzn. Lubię, gdy ta nazwa jest w mojej głowie i tak o człowieku myślę. Gorzej, gdy jej wydźwięk nie jest pozytywny. Wtedy pozostaje mi tylko dodać, że ja potrafię powiedzieć do mężczyzny, którym jestem bardzo zainteresowana „Dupku” tak, że on się na pewno nie obrazi :)
A Narcyz? Tutaj być może, za wiele m-cy zmienię nazwę, ale na razie tak musi zostać. Co oczywiście nie oznacza, że mam do niego negatywny stosunek. Zresztą… to nie blog psychologiczny, bym musiała tłumaczyć drugie dno :)

 

Najgorętsza noc…

04 maj

Właściwie to nie chciałam opisywać tej historii… sama jeszcze nie wiem czy jej wydźwięk jest pozytywny czy negatywny. Jedno jest pewnie, to stare dzieje i nie będzie nic więcej ponad to, co dotąd się zdarzyło. Co się stało, że opisuję? Ktoś całkiem nieznajomy podsunął mi pewien utwór do przesłuchania – zupełnie mi nieznany… I jakbym pośród dźwięków usłyszała moją własną opowieść.

A więc….

Tym razem miało być zupełnie inaczej. Wieczór zaczął się gigantyczną kłótnią… o nic. Właściwie to tylko honor nie pozwalał mi zaszyć się pod kołdrą. Miały być tańce, ale z każdą minutą bardziej się od nich oddalałam… Nawet rano, gdy kupowałam bieliznę, nie było nic w moim rozmiarze w kolorze czarnym, a taką miałam sukienkę…

Jednak uparłam się i zła, wzięłam szybki prysznic, nałożyłam nowo zakupiony, kremowy stanik i czarną sukienkę, potem szpilki. Szybki makijaż i zestaw kosmetyków do torebki. Podjechała taksówka. Na miejscu dopiero zaczęli schodzić się ludzie. Jak zwykle kilka młodych dziewczyn polowało na okazję. Zamówiłam coś do picia i usiadłam obserwując parkiet. W końcu zagrali coś takiego, że nogi same poprowadziły mnie na sam jego środek. Jak zwykle zamknęłam oczy i zaczęłam poddawać się muzyce. Nagle ktoś dotknął mego ramienia – niepozorny KTOŚ. Ani wysoki, ani w moim typie, ani ubrany jak rasowy podrywacz. Zauważyłam małe, dziecięce niemal dłonie… Kto mnie poznał, ten wie, że tę część ciała mężczyzny wyjątkowo sobie upodobałam – nie muszą być idealne, ale powinny w jakiś sposób dać się zapamiętać. Potem już tylko wirował mi w tańcu, nie wypuścił mnie ani na chwilę…. Gdybym mogła na tym etapie się zatrzymać… Do dziś sobie tego życzę, ale czasu nie da się cofnąć.

Nie wiem jak to się stało, a może nawet wiem, ale nie chcę o tym pisać, bo musiałabym wtedy złamać moją zasadę niepisania o szczegółach. W każdym razie nad ranem siedziałam z nim sącząc wino… Szumiało mi w głowie od nadmiaru alkoholu i zmęczenia tańcem. Wyprostowałam nogi i oparłam na jego udach, przesuwał po nich dłonią, ledwie głaskał. Było mi dobrze, ale nie w jakikolwiek erotyczny sposób – czułam się jak mała przytulona do kogoś dziewczynka… dokładnie do kogoś, kto wydawał mi się bardzo wyjątkowym człowiekiem i… po raz pierwszy nie zachęcał ani jednym gestem do seksu.

Mijały minuty, zaczęłam czuć senność. Zaproponował byśmy położyli się spać. W ciągu minuty znalazłam się pod pachnącą świeżością kołdrą. Nadal miałam na sobie bieliznę… Przytulił mnie delikatnie, objął na łyżeczki. Powieki mi ciążyły… zapadałam w sen, ale czułam też, jak ten przytulony do mnie facet jest coraz bardziej podniecony. Nie poruszał się, ale jego członek wyraźnie wciskał się pomiędzy moje pośladki. Walczyłam z sobą chwilkę – spać czy poczuć go między moimi udami? Jego penis raz po raz drgał pod materiałem majtek, a ja wbrew swej woli robiłam się coraz bardziej podniecona… W końcu poddałam się instynktowi i docisnęłam pośladki do jego ciała… raz, drugi… i znów. Zacisnął dłoń na moim ramieniu i wypchnął biodra do przodu. Odwróciłam się i przysunęłam twarz do jego ust… pocałował mnie,  biodra już same, we wspólnym rytmie wyciskały z mojej cipki tyle wilgoci, że kręciło mi się w głowie. Zsunął mi majtki nie odrywając ust. Wbił palce do środka, a właściwie wślizgnął, bo wszędzie było absolutnie mokro. Wprost na mojej twarzy usłyszałam jęk podniecenia i przyduszony oddech. Chciałam odwdzięczyć mu się jakoś za stan, który wywołał, ale powstrzymał moją dłoń zmierzającą w dół i powiedział: „kotku, to ja jestem tutaj cały dla ciebie”. Poddałam się pieszczotom, gdy zsuwał się w dół, wsuwał w moje wnętrze kolejne palce, lizał najpierw wzgórek łonowy, łechtaczkę, wargi napięte przez wchodzące we mnie jego dłonie… Orgazm był tak blisko, że zacisnęłam na jego ramionach palce… błagałam by nie przestawał. Zaczęłam dochodzić, krzyczeć, nic nie obchodziło mnie, że za ścianą są ludzie. Liczył się tylko ten facet, który potrafił tak sprawnymi ruchami wywołać w nieznanym jemu ciele tak ogromną przyjemność. Kiedy ucichłam dał mi odpocząć… Przyniósł coś do picia, potem nadal w ciemności położył się obok i zaczął głaskać moje piersi… szepnęłam by pochylił się nad nimi i natychmiast mokry język zaczął zataczać kółka wokół jednego sutka… Jęknęłam „mocniej”… czułam jak delikatnie łapie mnie zębami… Znów narastało podniecenie i moja wilgoć była jeszcze wyraźniejsza. Poprosiłam by we mnie wszedł – tylko na to czekał, zsunął bokserki i już wślizgiwał się we mnie, nie podnosząc się ani na chwilę znad mojego ciała. Rytmicznie, pomału ocierał się o ścianki mojej pochwy. Objęłam go biodrami unosząc się aby jeszcze mocniej go poczuć. Nagle przyspieszył, złapał moją stopę i przeniósł ją na swoje ramię. Jęknęłam czując go mocno w takim rozkroku, a on jeszcze zwiększył intensywność i szybkość ruchów. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, w sekundę znalazłam się na granicy orgazmu i nie umiałam go powstrzymać, krzyczałam, a z mojej cipki leciało coś lepkiego, mokrego… Nie umiałam przestać…. Gdy ochłonęłam prawie go przepraszałam, ale tylko uśmiechnął się szelmowsko ;)

Odwróciłam się i wypięłam do niego, chciałam jeszcze poczuć jego pchnięcia w ulubionej pozycji. Wszedł we mnie delikatnie, rytmicznie. Kusił… musiałam wypinać pośladki by zwiększyć siłę penetracji… Robiłam to coraz mocniej, szybciej, aż krzyknął „nie mogę się powstrzymać” i jego sperma pociekła na moją cipkę, pośladki, plecy… Byłam w niej cała :)

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Narcyz

 

Niefart

12 wrz

I znów nie wrzucę kolejnej notki z opisem spotkania. Jakoś tak nie mam weny by dopisać zakończenie ;) Samo spotkanie było niesamowite, ale teraz przypomina mi jedynie o niezaspokajanych na bieżąco potrzebach. Np. dziś od rana układałam w głowie plan. Najpierw sprawić by we mnie coś się rozpaliło, podgrzać rozmową z kimś interesującym, dodać trochę fantazji i… już :)

Potem opowiedzieć pewną świeżą historię rogaczowi znowu i z dodatkowymi szczegółami… Uwielbiam gdy zapala się w nim podniecenie!

Oczami wyobraźni widzieć jak obejmuje mnie kochanek. Całuje moją szyję, kark, przygryza piersi, aż muszę z bólu jęczeć. Jak zmieniam się w pokorną sukę i klękam przed nim oferując oralne nieograniczone pieszczoty – od delikatnego lizania penisa, ssania jąder, po głębokie gardło, rimming i pieszczotę prostaty. Prawie namacalne zdaje mi się wyobrażenie o nadziewaniu się w pozycji na jeźdźca…. nadawaniu rytmu i to cudne uczucie gdy on wypycha do przodu biodra by być głębiej…

Tak tak, prawie… bo rogacz zasnął :( Tak więc gorąca i mokra zaspokoję się sama. Ech… faceci!

 
Komentarze (17)

Napisane w kategorii Smutki

 

Jeszcze trochę pytań o seks

04 wrz

Ostatnia wymiana zdań pod wpisem podsunęła mi jeszcze jedno pytanie. Jak już nieraz wspominałam, z większością poznanych osób mam dość dobry kontakt, a i seks nie jest jednorazowy, ale od czasu do czasu zdarza się szybki i namiętny seks z kimś nowym – w klubie, w hotelu czy innym niecodziennym miejscu. Mimo, że to drugie bardziej emocjonujące i w efekcie zazwyczaj z fajerwerkami to niestety, z technicznego punktu widzenia takiemu seksowi wiele brakuje. Nie jest to coś co pamiętam przez długi czas.

Nie wiem czy tylko ja tak mam, czy też raczej tak właśnie są skonstruowane kobiety, że muszą ciut nauczyć się instrukcji obsługi danego faceta i wyczuć jego temperament, by móc czerpać od niego pełną przyjemność. Nie dla świeżaka są moje orgazmy wielokrotne czy wyjątkowo mokry orgazm, gdy strumień (jak teoria mówi) kobiecego wytrysku cieknie mi po nogach. Nie dam też nowo poznanemu wybzykać się analnie ;)

Niemniej, napięcie, które powstaje przy flircie jest uzależniające….

Poproszę więc o odpowiedź jednoznaczną – kto co woli? Szybki numerek po zabawie z nowo poznaną partnerką/partnerem czy 2-3-4 raz (mówię o seksie i niczym więcej) gdy kochanka/kochanek realizuje z nami najbardziej skrywane fantazje?

 
Komentarze (48)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Recepta na nudę

04 wrz

Tym razem to nie opowiadanie. Dziś pytam:

Co zrobić gdy nie mam nikogo seksownego i świeżego pod ręką? Wspominać… i tylko fantazjować? Chyba nie potrafię, a przynajmniej nie wtedy gdy pozbawiona jestem seksownych maili, podniecających smsów czy głosu, który działa dokładnie poniżej pasa ;) Czasami mam dylemat – odgrzewać coś starego czy nie??  Może i ten ktoś ma ochotę, ale panuje irytujące mnie przekonanie, że kobieta nie powinna nagabywać faceta. Powinnam tak myśleć? Bardzo nie lubię krępować swego postępowania nadmierną ilością norm i konwenansów. Gdyby to był ktoś, kto powiedzmy… podoba mi się i mam ochotę na zwykłą randkę z nim, to na pewno nie pozwoliłabym sobie na jakiekolwiek wyprzedzanie jego działań (bo wolę być zdobywana niż zdobywać). A jak powinno się postępować z facetami, z którymi łączył mnie tylko dobry seks? Załóżmy, że mam ochotę na więcej…

Są tutaj tacy, którzy potrafią opowiedzieć mi o podejściu drugiej strony? Co jeśli mam ochotę tylko na wymianę smsów? Na podniecającą rozmowę? I – wreszcie – co, jeśli mam ochotę na powtórkę z bzykania?

 

 
Komentarze (41)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tak dawno już nikogo nowego nie poznałam…

03 wrz

To chyba jedyny przypadek gdy oszołomiona alkoholem nie pamiętam wszystkiego – postanowiłam nie dopisywać nic, ani nawet nie próbować dopytać szczegółów. Tym razem planowałam się jedynie dobrze bawić. Tuż po przekroczeniu progu klubu okazało się, że umówiona osoba nie przyjdzie. Nie chciałam wracać, usiadłam więc z drinkiem w dłoni przyglądając się coraz śmielszemu uwodzeniu kobiet na parkiecie. Muzyka była zupełnie „nie moja”, ale liczyłam, że to się zmieni, tak samo jak i proporcja kobiet i mężczyzn. Teraz na pojedynczych facetów polowało kilkadziesiąt młodziutkich dziewczyn. W końcu zagrali coś co lubię, a i tłumek na parkiecie wyraźnie zgęstniał. Znalazłam miejsce w rogu sali, blisko baru i zaczęłam tańczyć. Po chwili przyłączył się do mnie wyjątkowy przystojniak – taki, któremu trudno odmówić gdy raz się uśmiechnie :) Tutaj mogłabym napisać zdecydowanie więcej, bo uśmiech i męską sylwetkę zapamiętałam wyjątkowo dobrze, ale dla zasady pomijam szczegóły. Początkowo bawiliśmy się nieśmiało, potem bliżej, aby w końcu tańczyć niemal jak jedno ciało. W żelaznym uścisku zamknął moje biodra. Bez namysłu i z rosnącym podnieceniem podążałam za ruchami jego ciała. Prowadził mnie dokładnie tak jak lubię, nie dając ani odrobiny wolności. Szumiał mi w głowie alkohol, więc bez obawy dawałam się gwałtownie odchylać do tyłu przyciśnięta do jego ciała. Kręcąc biodrami dopychał swoje udo do najwrażliwszej części mojego wzgórka łonowego. Jego ruchy podsuwały mi sukienkę w górę, kilka razy w ostatnim momencie opuszczałam ją zakrywając pośladki. Jedna chwila i świeciłabym gołą pupą, bo bielizna, którą na sobie miałam składała się głównie z sznureczków w kolorze skóry! W końcu musiałam odetchnąć, przyniósł drinka i znów stanął blisko mnie. Oparłam się o ścianę a on jeszcze bardziej przylgnął do mojego ciała, znalazłam się w potrzasku. Jego dłoń przesuwała się po mojej mokrej od potu szyi, karku. Złapał mnie za włosy i szarpnął do tyłu jednocześnie przysuwając twarz do mojej. „ Chcę zobaczyć jak wypinasz się do mnie” – powiedział, a ja poczułam dreszcz w dole brzucha. Zatrzymał usta na mojej szyi , przesunął nimi aż do ust. Odruchowo wypchnęłam biodra aby wzmocnić podniecenie. Był tak samo podniecony, czułam sztywność przez warstwy ubrań. Nasze usta gwałtownie splotły się ze sobą. Wpychał we mnie swój język, a dłońmi obejmował pośladki napierając na mnie swym ciałem. Moje cieniutkie majtki zrobiły się całkowicie mokre. Jęknęłam, że dłużej nie wytrzymam…

Wysiadając z taksówki miałam całkiem miękkie nogi… Nigdy dotąd nie byłam w takiej sytuacji. Znałam jego imię i… niewiele więcej. Usiadł na sofie i pociągnął mnie za sobą. Pamiętam z tej chwili niewiele. Np. jak jego gorące usta całują moje i nie dają oddychać. Dłonie, które rozpinają sukienkę, stanik i obejmują piersi, na których zaraz potem czuję te same usta. Proszę byśmy przenieśli się na jakieś lóżko, kręci mi się w głowie. Idę przed nim w szpilkach, sznureczkowych stringach do sypialni, a on głaszcze moje ciało. Jest delikatny, bardzo delikatny… znów mnie całuje w progu sypialni. Nareszcie widzę to co ma pod koszulką i… nogi uginają się pode mną.

Leżę na brzuchu wypięta do niego i całkiem naga. Wchodzi we mnie od tyłu. Moje podniecenie jest już tak wielkie, że leżąca pode mną poduszka jest mokra od mojego śluzu. On wwierca się we mnie rytmicznie. Chcę jeszcze głębiej, podnoszę się na kolana i błagam o więcej. Głos nie chce przejść mi przez gardło ale on widzi to i pochyla się nade mną, całuje po szyi. Szepczę mu do ucha „zalej moją cipkę, chcę byś zalał mnie do pełna”. Przyspiesza, głośno łapie oddech, jęczę i zaciskam palce na poduszce, bo orgazm przychodzi wyjątkowo mocnym skurczem. Kilka ruchów i czuję jak zatrzymuje się strzelając pierwszym strumieniem spermy. Opada na mnie, na moje plecy, łapie mnie za nadgarstki… ale ja nigdzie nie uciekam…

Otwieram oczy i czuję jak pieści ustami, językiem moje piersi. To zawsze mocno na mnie działa, czuję dreszcz w podbrzuszu. Obejmuję go i dociskam aby intensywniej to robił, chcę pieszczoty na granicy bólu. Śladów, abym mogła te chwile wspominać dotykając obolałych miejsc. Muszę go posmakować, proszę o to. Klęka nade mną tak żebym nie mogła się cofnąć, podnoszę głowę i otwieram usta w by mógł wepchnąć naprężony członek do gardła. Łapie mnie za tył głowy i pogłębia penetrację ust. Przydławiłam się i ledwo łapię oddech. Zaciskam uda, bo to jedna z tych zabaw, które mimo, że bez stymulowania jakichkolwiek okolic intymnych działa na mnie wyjątkowo mocno. Moja łechtaczka szaleje, a cipka prosi o więcej. Wargi puchną od podniecenia, wydają się rozpychać między udami. Przesuwam jedną rękę pod jego nogą i wciskam dwa palce w moje gorące wnętrze. Liżę go zapamiętale, marzę by dławiła mnie jego sperma. Daje mi złapać oddech i zupełnie wbrew własnej woli jęczę, że by mi wsadził. Odwraca mnie do siebie tyłem… Nadziewa mnie szybko i już wiem, że nie dam rady powstrzymać orgazmu. Dopycham się do niego biodrami i zastygam tak, a jego biodra uderzają o moje w rytm błogich skurczów. Nawet nie wiem czy on też miał orgazm. Opadam na brzuch.

Gdy znów się przebudzam, on leży obok. Pochylam się i muskam go delikatnie językiem. Zsuwam się niżej, ssę jego jądra, znów niżej, zaczynam lizać jego odbyt. Łapie mnie gwałtownie za włosy i dociska bym lizała mocniej. Zasysam jądra do ust jeszcze bardziej zapamiętale. Wpycha mi penisa do buzi i sam wbija się rytmicznie rozpychając moje gardło. Mimo przydławienia nie przestaję poruszać językiem wzdłuż dolnej części penisa. Jest absolutnie wypięty i wiem do czego zmierza. Dłonią przesuwam od jąder w dół. Zaciskam palce na mosznie i mocno przyciskam. Wypycha biodra i czuję już smak pierwszych kropli spermy…

Gdy wychodzi wystukuję numer telefonu męża i opowiadam wszystko…

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Klubowy Przystojniak

 

Nowe fantazje

01 wrz

Nie pamiętam ile opowiadałam wcześniej o zmieniających się moich własnych preferencjach. Jakoś tak po miesiącach, żeby nie wyliczać całych lat, kiedy to poznawałam mężczyzn wyłącznie za pomocą internetu, od jakiegoś czasu taki sposób nawiązywania znajomości zupełnie przestały mnie kręcić. Na tyle odstręcza mnie to, że zupełnie przestałam wchodzić na czaty, fora i tym podobne. To nie tak, ze nastąpił „pstryk” i coś mi się przestawiło. Raczej kilka razy poznałam poznałam interesujących ludzi w „real’u” i zasmakowałam w podniecającym flircie. Nigdy (z jednym wyjątkiem) nie ukrywałam zasad, wg których postępuję. Gdzieś tam, w drugim zdaniu wspominałam o mężu i jego spełnianych przeze mnie fantazjach. Zazwyczaj wiązało się to z ogromnym podnieceniem słuchacza.
Kręci mnie uwodzenie przystojnych/inteligentnych/ciekawych/błyskotliwych mężczyzn i doprowadzanie ich do wrzenia. I to nawet nie tak, że muszę od razu lądować z takim w łóżku.
Co uważacie za bardziej podniecające? Uwodzenie w klubie czy umówienie się na sex-randkę w necie?

 

Wstęp

01 wrz

Impreza u znajomych trwała w najlepsze ale my zupełnie świadomie przybyliśmy dużo po innych uczestnikach. Zależało nam by ilość alkoholu, którą postawią przed nami gospodarz wyła wprost proporcjonalnie zmniejszona o czas spóźnienia. Już od pierwszej chwili zauważyłam cięte riposty jednego z nieznanych mi mężczyzn. Po ocenie sytuacji już wiedziałam, że jest bez pary. Kilka roszad i przesiadłam się obok niego. Był zdecydowanie zainteresowany. Uwodził mnie i po kawałku oceniał dotykiem moje ciało. Najpierw zaczepił dłonią o moje udo, wsunął dłoń pod materiał sukienki, przesunął dół aż do bosej stopy. Byłam gotowa na wiele, ale zbyt wiele osób nas obserwowało. Nikt nawet nie domyślał się co dzieje się na niewielkiej odległości dzielącej nasze krzesła. Prawie nikt, bo mój rogacz widział wszystko…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Wyrafinowany

 
 

  • RSS

Polecamy

Nie masz jeszcze bloga? Załóż bloga

Polecamy